W stronę ”nadludzi”

dr Grzegorz Osiński

Transhumanizm – kolejny etap dekonstrukcji człowieka

W przestrzeni medialnej w ostatnich dniach szeroko opisywano kontrowersyjną inicjatywę, organizowaną przez Kampanię Przeciw Homofobii, pod nazwą „tęczowy piątek”. To kolejna próba zawłaszczenia istotnego obszaru przestrzeni publicznej, jakim są szkoły, przez skrajnie zideologizowane środowiska lewicowe. Jest to również skutek odrzucenia podstawowych założeń paradygmatu naukowego na rzecz ideologii, która rości sobie prawo nie tylko do wyjaśniania zjawisk, ale również do odgórnego narzucania fałszywych pseudonaukowych koncepcji. Wynikająca z ideologii gender koncepcja totalnej tolerancji dla najdziwniejszych nawet zachowań ma swoje początki w latach 60. ubiegłego wieku, kiedy na amerykańskich uniwersytetach rozpoczął się proces wymuszonego tworzenia genderowej dyscypliny akademickiej. Rewolucja kulturowa roku 1968 pozwoliła mu na bardzo dynamiczną ekspansję swoich koncepcji w przestrzeni publicznej i pozwoliła na klasyczny „marsz przez instytucje” przedstawicieli skrajnej lewicy, zgodnie z założeniami marksistowskiego ideologa Antonio Gramsciego. Pierwsze wydziały „women studies” powstały w roku 1969 najpierw na Cornell University, a następnie w San Diego State University. A przecież swoją popularność ideologia gender zawdzięcza wcześniejszym ruchom emancypacji kobiet, które przedstawiciele nowej lewicy wykorzystali i praktycznie całkowicie wchłonęli. Organizacje kobiece z przełomu wieków XIX i XX stawiały sobie szczytne cele, takie jak zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym czy też zapewnienie nieskrępowanego dostępu do edukacji oraz aktywności zawodowej. Warto wspomnieć, że pierwszym krajem na świecie, w którym kobiety otrzymały pełne prawa wyborcze, była Polska, zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. W Stanach Zjednoczonych miało to miejsce dopiero 2 lata później, po uchwaleniu 19. poprawki do konstytucji.

Wypaczając koncepcję sprawiedliwości społecznej, zbudowano ideologię gender, która krytykuje nawet podstawową i naturalną definicję płci biologicznej. W konsekwencji mamy dzisiaj do czynienia z dobrze zorganizowanym i odpowiednio finansowanym ruchem ideologicznym, który próbuje zagarniać coraz to nowe obszary przestrzeni publicznej, czego konsekwencją są „marsze równości” czy też „tęczowe piątki”.

Przekraczanie granic biologii

Mnie jednak te wydarzenia skłoniły do trochę głębszej refleksji i zadania sobie pytania, kiedy czeka nas ofensywa nowej i dużo groźniejszej ideologii, która może doprowadzić do organizowania w przyszłości w szkołach np. „czwartku osobliwości technologicznej”. Nazwa nie brzmi groźnie, może nawet nasuwać skojarzenia, że będą to jakieś warsztaty i dyskusje na temat zastosowań najnowszych technologii, zdziwienie może jedynie budzić słowo „osobliwość”. A jest to słowo kluczowe, które pojawiło się w tytule książki wydanej w 2005 r. „Nadchodzi osobliwość – kiedy człowiek przekroczy granice biologii”, której autorem jest Ray Kurtzweil. Ten amerykański informatyk, mający na swoim koncie szereg osiągnięć w zakresie zastosowań algorytmów sztucznej inteligencji na różnych polach, dokonuje analizy postępów rozwoju technologii komputerowych, sugerując, że osiągną one niedługo tak wysoki stopień zaawansowania, że możliwe stanie się przeniesienie ludzkiego umysłu do struktur wirtualnych przestrzeni cyfrowych. Człowiekowi nie będzie już potrzebne niedoskonałe ciało, które jest przyczyną ludzkich ograniczeń, bólu i cierpienia, a dalsze życie ludzie spędzą w nieskończonych i wiecznych przestrzeniach wirtualnych superkomputerów. Dzień, w którym stanie się to możliwe, to właśnie owa „technologiczna osobliwość” (ang. singularity). Szacunkowa data, kiedy będzie to możliwe, jest obecnie określana przez różnych naukowców na lata 2030-2050. Kurtzweilowi nie chodzi jednak tylko o technologiczne możliwości, ale o głębszy sens samej konieczności wprowadzenia takich zmian. Mówi on, że współczesny człowiek jest tylko „formą przejściową”, niedoskonałą, determinowaną swoją biologiczną niedoskonałością.

Dalsza ewolucja ma nieuchronnie prowadzić do przebudowania współczesnego człowieka w nowy byt zwany transczłowiekiem, a ideologia, która pozwoli na przygotowanie społeczeństwa do tych zmian, to transhumanizm. Proces ten już się rozpoczął i ma on na celu najpierw udoskonalenie człowieka poprzez bezpośrednią ingerencję technologiczną, stosowanie inżynierii genetycznej i nanotechnologii w taki sposób, aby biologiczny wymiar ludzkiego życia został uzależniony od zewnętrznych czynników i na końcu dostosował się do transferu samego tylko umysłu do swoistej matrycy algorytmicznej w cyberprzestrzeni.

Narzucanie ideologii

Jeśli brzmi to zbyt fantastycznie, aby mogło być prawdziwe, to przypomnijmy sobie, jakie były początki ideologii gender. Praktyczne stosowanie definicji płci kulturowej rozpoczął klasyk tej teorii, profesor psychologii na Uniwersytecie Johna Hopkinsa John Money, który w roku 1955 wprowadził podstawowe pojęcia, aby – jak sam tłumaczył – przezwyciężyć dualizm ciało – dusza i stworzyć zupełnie nową koncepcję osobowości opartą na definicjach płci kulturowej. W latach 50. XX wieku zapewne inni naukowcy też patrzyli na te fantastyczne koncepcje tworzenia nowego człowieka, który nie będzie posiadał ścisłej definicji płci w sposób sceptyczny. Nie było wtedy jednoznacznej reakcji potępiającej i zakazującej eksperymentów na ludziach.

Zapewne dlatego w 1966 r., kiedy do dr. Moneya zgłosili się rodzice 8-miesięcznych braci bliźniaków, z których jeden miał zniszczone narządy płciowe w wyniku błędnie przeprowadzonego zabiegu chirurgicznego, postanowił on sprawdzić swoje koncepcje w praktyce. Chorego chłopca okaleczono jeszcze bardziej, zastosowano długotrwałą kurację hormonalną, zmieniono mu imię na żeńskie i nakazano wychowywać jak dziewczynkę. Chłopiec ten w wieku 13 lat popadł w głęboką depresję i chciał popełnić samobójstwo, nie akceptując swojej roli „kulturowej dziewczynki”. Postanowił on powrócić do swojej naturalnej, biologicznej płci, przechodząc kolejne operacje i kuracje hormonalne. W wieku 24 lat ożenił się i adoptował dzieci swojej żony. Eksperyment skończył się więc naukowym fiaskiem i przysporzył ogromnych cierpień całej rodzinie szukającej przecież pomocy u lekarza. Nie przeszkodziło to jednak Niemieckiemu Towarzystwu Społeczno-Naukowemu Badań nad Seksualnością w nadaniu dr. Moneyowi prestiżowej nagrody Hirschfelda. W imię ideologii odstąpiono od rozumnego namysłu i zastosowania procedur naukowych. Czy w przypadku transhumanizmu czekają nas podobne błędy? Przecież inicjatywa „tęczowego piątku” pokazała również, że w Polsce istnieją świadome i rozsądne siły społeczne, które potrafią się przeciwstawić narzucanej ideologii. Zawdzięczamy to szerokiej akcji informacyjnej zarówno środowisk naukowych, jak i organizacji społecznych.

Zatraceni w cyberprzestrzeni

Na łamach „Naszego Dziennika” i w audycjach Radia Maryja ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz opisywał zagrożenia, jakie niesie za sobą ideologia gender. Ze złem trzeba jednak walczyć, kiedy jest jeszcze słabe i ma ograniczony zasięg. W przypadku transhumanizmu powinniśmy być bardziej ostrożni. Przedstawiciele nowej lewicy potrafią nawet najpiękniejsze koncepcje zamienić w ideologiczny koszmar, stosując metodologię marksizmu kulturowego. A współczesna technologia zmienia człowieka w sposób ciągły.

Żyjemy już częściowo w cyberprzestrzeni podłączeni „on-line” do naszych telefonów, laptopów i komputerów. Jesteśmy aktywni w cyfrowych przestrzeniach portali społecznościowych, platformach gier, interaktywnych serwisach informacyjnych i wizualizacyjnych. Ta aktywność zmienia zarówno nasze mózgi, jak i zachowania, dążenia oraz stany emocjonalne. Z drugiej strony w laboratoriach konstruowane są coraz lepsze urządzenia wspomagające i rozszerzające nasze zdolności poznawcze. Osoby chore mogą liczyć na inteligentne, skomputeryzowane protezy, objawy choroby Parkinsona skutecznie łagodzą implanty umieszczane bezpośrednio w tkance mózgowej. Głusi odzyskują słuch dzięki implantom doślimakowym, a ślepi wzrok za pomocą specjalistycznych urządzeń naśladujących działanie siatkówki. Te bez wątpienia bardzo dobre rozwiązania pomagają człowiekowi, umożliwiają normalne życie chorym i niepełnosprawnym. Jednak technologia, która za nimi stoi, może być użyta w innych celach. Zamiast pomagać człowiekowi, może służyć do konstruowania „nadludzi” obdarzonych lepszym wzrokiem, słuchem, pamięcią czy siłą mięśni wspomaganą przez egzoszkielety. Jeśli dalej bezkrytycznie będziemy akceptowali wszystkie udoskonalenia technologiczne, nie wskazując na niebezpieczeństwo zatracenia człowieka w cyberprzestrzeni, to z pewnością czekają nas „czwartki osobliwości technologicznej”.

Transhumanizm jest groźną ideologią, ponieważ wspiera ją bardzo bogaty trust firm technologicznych powiązanych z przemysłem farmaceutycznym oraz z centrami badawczymi na największych uniwersytetach. Oprócz technologii komputerowych i algorytmów sztucznej inteligencji człowiek ma być zmieniany u podstaw, jeszcze przed narodzeniem, za pomocą inżynierii genetycznej, a potem przez całe życie z użyciem nanotechnologii. Niektórzy zwolennicy transhumanizmu, tacy jak Max More, uważają, że jest on nawet nurtem filozoficznym, kierującym współczesnego niedoskonałego człowieka w stronę kondycji postludzkiej. Postuluje on, aby nauki humanistyczne porzuciły swój „przestarzały” namysł nad „człowiekiem historycznym” i zajęły się tylko transhumanizmem.

Z kolei David Pearce przedstawia koncepcję imperatywu hedonistycznego, według którego należy dążyć do usunięcia wszelkiego cierpienia, jako przestarzałego hamulca w rozwoju powszechnej szczęśliwości. Nie możemy stać obojętnie wobec takiej ideologii, jednak jest niezmiernie trudno podjąć merytoryczną dyskusję na ten temat ze względu na bardzo szeroki, interdyscyplinarny charakter problemu. Z jednej strony mamy świat nauk technicznych ze szczególnym uwzględnieniem technologii komputerowych, z drugiej nauki biologiczne i medyczne – problemami pracy mózgu zajmuje się neurobiologia i neuropsychologia, a koncepcjami wzajemnych powiązań pomiędzy mózgiem, umysłem a duszą – teologia, kognitywistyka i filozofia. Każda z tych dziedzin widzi problem z punktu widzenia swojej metodologii badawczej i opisuje językiem hermetycznym, zrozumiałym w pełni tylko dla przedstawicieli swojej specjalności. Na obecnym etapie najważniejsze jest zrozumienie podstawowych procesów dotyczących pracy ludzkiego mózgu i jego wpływu na działanie umysłu. Nie sposób tego uczynić bez odwołania do podstawowych choćby koncepcji antropologicznych i filozoficznych.

Antropologiczny przewrót

Postanowiłem podjąć próbę opisu ideologii transhumanizmu w książce „Transhumanizm. Retiarius contra Secutor”, która ukazała się staraniem wydawnictwa WSKSiM w październiku br. Próbuję w niej opisać podstawowe problemy transhumanizmu, ze szczególnym uwzględnieniem naturalnych podstaw funkcjonowania ludzkiego mózgu. Chciałbym, aby posłużyła ona jako wstęp do szerszej dyskusji łączącej zagadnienia wynikające z paradygmatu technologicznego i naukowego z szeroko pojętym środowiskiem nauk humanistycznych. Uważam, że w ten sposób, prowadząc twórczy dialog, możemy wspólnie odnaleźć i wskazać metody postępowania, racjonalnych rozwiązań, które z jednej strony dalej będą pomagały ludziom w chorobach i cierpieniu, ale z drugiej ograniczą możliwości bezkrytycznego rozwijania utopijnych koncepcji konstruowania transczłowieka.

Opisywałem już na łamach „Naszego Dziennika” niektóre dokumenty wypracowane przez Unię Europejską dotyczące nadawania praw robotom, koncepcji osoby elektronicznej czy też wolności morfologicznej. W ostatnich miesiącach opracowywana jest rezolucja w sprawie transformacji cyfrowej w dziedzinie zdrowia i opieki medycznej. Pozwoli ona na swobodny transfer informacji morfologicznej i medycznej dla wszystkich obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej. Powinniśmy spojrzeć na tę działalność legislacyjną w szerszej perspektywie, jako ewentualne przygotowania prawodawstwa do wdrażania ideologii transhumanizmu. Podobne działania obserwowaliśmy i obserwujemy w sprawie ideologii gender.

Kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury, w listopadzie 2017 roku, omawiając problem transhumanizmu, stwierdził: „Ludzkość ponownie staje dziś wobec pokusy grzechu pierworodnego, chce być jak Bóg, czuje się uprawniona do stworzenia nowego człowieka, ingerowania w ludzką naturę”. Wskazał również, że wytworzenie robotów dysponujących sztuczną inteligencją może pomóc w wielu dziedzinach. Ale jednocześnie powstanie sztucznej inteligencji to ważny „przeskok antropologiczny”. Należy podjąć nad nią refleksję, ponieważ nie można uciec od problemów odpowiedzialności, wolności, winy, jak również pojęcia duszy ludzkiej. Zatem stanowisko Magisterium Kościoła jest jasne – rozumny namysł nad problematyką transhumanizmu jest potrzebny już teraz. Dlatego bardzo cieszy fakt, że najbliższy XI Międzynarodowy Kongres „Katolicy i osoba ludzka – szanse i zagrożenia”, który odbędzie się w murach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w dniach 23-24 listopada, również podejmie tematykę transhumanizmu podczas wykładu ks. prof. Tomasza Kraja „Osoba ludzka i transhumanizm”.

Źródło: https://wsksim.edu.pl/w-strone-nadludzi/

Dodaj komentarz